Słowianie stanowią najbardziej liczną ludnościową grupę o korzeniach indoeuropejskich zamieszkującą Europę. Przed wieloma wiekami zajęli jej południową, środkową, wschodnią część a także północną część Azji. Ich tradycje zachowały się nawet do dziś. Oczywiście tylko niektóre i to w nieco zmienionej formie.
Jeśli chodzi o obrzędy związane ze śmiercią, Słowianie mieli do niej dość ambiwalentny stosunek. Z jednej strony człowiekowi oddawało się po śmieci należny szacunek, z drugiej – stanowiła ona tajemniczą sferę, której należało się obawiać. Nasi przodkowie byli bardzo strachliwi i zabobonni. Ogromny niepokój wywoływało u nich wszystko, co związane z nocą, ciemnością, „tamtym” światem, duchami, upiorami, strzygami, topielcami. Wierzono, że dusze po śmieci trafiają do krainy zwanej Nawią, której strzeże Weles zasiadający na złotym tronie u stóp Drzewa Kosmicznego.

Zmarły był ubierany w najlepsze szaty i biżuterię. Wyposażano go nawet w broń i rzeczy codziennego użytku. Kremacji wrocław dokonywano na stosie, gdyż dla Słowian ogień miał oczyszczającą moc. Prochy przesypywano do glinianych naczyń a te grzebano w ziemi. Biedni ludzie mieli bardzo skromne płaskie groby. Bogatsi mogli pozwolić sobie na usypywanie bliskim kurhanów, czyli mogił w kształcie kopca, w których znajduje się komora grobowa. Niektóre kurhany zachowały się do dziś i mają bardzo rozbudowaną konstrukcję. Grzebanie ciała w całości było dla Słowian obrzędem obcym kulturowo, wprowadziło go chrześcijaństwo.

Przodkowie dzisiejszych Polaków i Rosjan panicznie bali się wszelkich nieczystych mocy i demonów, między innymi dlatego palona zwłoki, aby zmarły nie mógł powrócić do świata żywych. Chociaż i to nie gwarantowało duszy spokoju. Jeżeli zakopywano całe ciało, to zapobiegano powrotowi na inne sposoby, na przykład układano zmarłego twarzą do ziemi. Wiara w istnienie wampirów odcisnęła w kulturze duże piętno. Jeżeli ktoś został posądzony o bycie wampirem, czyniono zabiegi, czasem bardzo brutalne, w celu unicestwienia demona. Rumuni mają chyba najbardziej znanego krwiopijcę, czyli hrabiego Drakulę. Może dlatego byli dla tych niebezpiecznych kreatur najbardziej bezwzględni – odcinali im głowy, kroili serca, wkładali czosnek do ust. Serbowie także nie mieli litości. Odcinali palce u nóg oraz przebijali szuję jakimś magicznych przedmiotem. W Bośni chowało się ciało, czasem poćwiartowane, na rozstaju dróg, dzięki czemu upiór nie mógł się wydostać. Wierzono, że wampirem może stać się każdy, wystarczy, że na ciało zmarłego naskoczy kot. Wtedy takiego demona przebijano wielką igłą. Aby uchronić domostwa przed nawiedzeniem przez złe moce rozsypywano na dachu gorczycę (wampiry muszą policzyć wszystkie rozsypane ziarna), obwieszano drzwi czosnkiem lub głogiem.
Najnowsze komentarze